Aktualności

Parafia Niepokolanego Serca NMP I św Antoniego M. Klareta / Aktualności / Październik
Październik Październik to miesiąc mgieł i opadających liści. Mgły spowijają ziemię rano i wieczorem, we mgle niesie się nad wsią miarowy stuk cepów. Młocka.

Drzwi października otwiera błogosławiony Jan z Dukli, obrońca Lwowa przed tatarską nawałą, a niebawem dołączy do niego imiennik, święty Jan Kanty (z Kęt), uczony wykładowca Akademii Krakowskiej. Powiadają o nim, że ubogiej dziewczynie, rozpaczającej nad rozbitym dzbanem mleka, dzban cudownie skleił, a wodę zaczerpniętą ze strumienia zamienił na mleko, był bowiem miłosierny, jak przystało świętemu. Powiadają także, że kiedyś, wchodząc do auli, powiesił płaszcz na promieniu słonecznym, zamiast na haku, był bowiem roztargniony, jak przystoi profesorowi. Październik to miesiąc mgieł i opadających liści. Mgły spowijają ziemię rano i wieczorem, we mgle niesie się nad wsią miarowy stuk cepów. Młocka. Niegdyś młócono pędzając woły tam i nazad po rozsypanych na klepisku snopach. Stąd pozostało przysłowie: „Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu..." Następnym etapem postępu były cepy, potem nowoczesność wyraziła się w końskim kieracie, ustępując miejsca parowej młocarni. Cepy, podobnie jak sierpy, to rekwizyty przeszłości. A wymagały nie lada umiejętności. Wprawdzie szlachcic mawiał pogardliwie o słabym szermierzu, iż macha szablą jak cepem, niemniej tenże „urodzony" byłby mocno zakłopotany, dostawszy cepy w garść. W porę podnieść, w porę zakręcić bijakiem, opuścić trafiając w rytm i znowu poderwać nie potrąciwszy cepów towarzyszy. Tłuc miarowo, nie za wolno, Przeciwstawiając nadzieję smutkowi sączącemu się nieznośnie z tej jesiennej pory, Kościół opasał październik łańcuchem różańca, albowiem różaniec to radość. Liście opadną i sczezną. Woń róż Maryjnych jest wieczna. Gdy przed paru tysiącami lat z Persji czy Mezopotamii sprowadzono róże do Europy, ten najpiękniejszy, najwonniejszy z kwiatów stał się symbolem radości, a wieniec różany synonimem uciechy i wesela. Wierzono również w moc uzdrawiającą róży. Jeszcze w średniowieczu utrzymywało się przekonanie, że róża ma dar umacniania chwiejących się zębów. Od zarania chrześcijaństwa Najświętsza Panna zwana jest Ogrodem różanym, po łacinie: rosarium. „Przyjdźcie do mnie, Ogrodu różanego słodkiej woni... Wysłucham, mus mi wysłuchać próśb waszych..." - mówi jedna z najstarszych pieśni maryjnych, na południu Francji zrodzona. „Uwieńczmy skronie różami, korzystajmy z chwili, która szybko mija" - wołali rzymscy poeci. „Uwieńczmy skronie Maryi różami, które nie więdną!" - było hasłem chrześcijaństwa. Powiadali Ojcowie Kościoła, że dwie były najpotężniejsze mowy w planie Bożym: „Stań się"- gdy Bóg wszechświat stworzył, i: „Oto ja, służebnica Pana mojego". Fiat Boga i fiat stworzenia, jedno bez drugiego niepełne. Dzień drugi października został poświęcony przez Kościół czci Aniołów Stróżów. Conocne mgły o świtaniu zmieniają się w rosę, którą chłód ścina, że rankiem łęgi zdają się być usiane perłami. „Święta Urszula perły rozsuwa" - mówią kobiety zajęte międleniem konopi. Z włókien lecą paździerze, którym październik zawdzięcza nazwę. Na przyzbie „dochodzą" obcięte tarcze słonecznikowe, przedmiot pożądliwości dzieci. Gdy słońce wypije rosę, na trawie pozostaje biała przędza pajęczyny. Choć wiatru nie ma, uniesie się w górę i popłynie nad polami czepiając się krzów i badyli. Wiadomo wtedy, że dogasający rok zesłał niby ostatni uśmiech - babie lato. Powiadali również, iż przypomnienie chwili Zwiastowania jest dla Matki Zbawiciela nieustającą radością, że słowa, którymi witał Ją Anioł, choć niedołężnie ludzkimi wargami wypowiadane, stanowią przemożne zaklęcie, któremu Niepokalana oprzeć się nie może. Więc powtarzano Ave Maria bez znużenia, po pięćdziesiąt, po sto razy, wijąc niby wieniec różany na skronie Maryi, radując się Jej radością i wielbiąc Jej chwałę. Wspólnie odmawiane zdrowaśki bractw różańcowych chroniły przed smutkiem, „acedią", chorobą późnego okresu średniowiecza, stanowiły talizman pogody. Różaniec w dzisiejszej postaci przeplatany Ojcze nasz i Drogą Krzyżową ułożył święty Dominik, a do Polski przyniósł święty Jacek. Wtrącenie w tok modlitwy tajemnic bolesnych nie zmieniło radosnego charakteru różańca. „Zapewne, jest wiele sposobów uproszenia opieki Maryi - pisał papież Leon XIII w encyklice Adjutricem populi - uważamy jednak, że różaniec jest z nich najlepszym i najskuteczniejszym." Słowom papieża przytwierdziła Ona sama, Maryja, Królowa Różańca świętego, objawiając się w Lourdes z różańcem w dłoni, w Fatimie z różańcem i na rue du Bac z różańcem. Tajemniczy związek łączy Ogród różany słodkiej woni, róże i różaniec. Złote róże na stopach Niepokalanej widziała Bernadetka Soubirous. Róże otaczały głowę Maryi Płaczącej w La Salette. W różach widziała Ją trójka dzieci z Fatimy. Październik, miesiąc mgieł, byłby pełen melancholii, gdyby nie opasał go różaniec. Liście spadają na ziemię i giną. Ave Maria płynie w górę. Drzewa są czarne i nagie. Róże Niepokalanej kwitną i wonieją.





Rzymskokatolicka Parafia pw.
Niepokalanego Serca NMP
i św. Antoniego Marii Klareta

ZGROMADZENIE
MISJONARZY KLARETYNÓW

ul. Klaretyńska 11,
91-117 Łódź

42 655 80 80

nr konta: 
31 1020 3408 0000 4602 0138 1391

Copryight by KLARETYNI 2020 | projekt: www.wpoldodziewiatej.pl
wpoldodziewiatej